Julita Orska

14 czerwca 2026 · Podróże

Światło północy — tydzień w Lofotach

Na Lofoty przyjechałam po ciszę, a zastałam światło, które nie gaśnie. W czerwcu słońce ledwie muska horyzont i wraca w górę — doba rozmywa się w jedno długie popołudnie, a wraz z nią rozmywa się plan dnia.

Najlepsze kadry zrobiłam o trzeciej w nocy, gdy góry stały w różu, a plaża była zupełnie pusta.

Inny rytm pracy

Nauczyłam się pracować wbrew zegarowi: spać, gdy światło jest płaskie, i wychodzić, gdy inni śpią. To zupełnie inny rytm niż fotografia miejska, do której przywykłam.

Kilka rzeczy, które wzięłam następnym razem:

  • lekki statyw — długie ekspozycje o „nocy”, która wcale nie jest ciemna,
  • filtr połówkowy — niebo bywa jaśniejsze niż woda nawet o 2 w nocy,
  • ciepłą kurtkę, bo różowe światło nie grzeje.

Co zostaje

Wróciłam z kartą pełną zdjęć i przekonaniem, że o świetle wciąż wiem za mało. I bardzo dobrze — to ono ciągnie mnie w kolejną podróż.