20 października 2026 · Podróżowanie po 50-tce
Mapy Google offline i pinezki: mój prosty system na nieznane miasto
Moja mapa w Google jest naszpikowana pinezkami. Nie układam ich według miast, tylko według tego, do czego mi służą: nocleg, restauracja, sklep, parking, dworzec, kantor. Każda lista ma swoją ikonę, więc kiedy otwieram mapę nieznanego miasta, od razu widzę, gdzie jest sklep najbliżej noclegu, a gdzie restauracja, którą zapisałam jeszcze w domu.
Ten tekst jest dla Ciebie, jeśli masz w telefonie Mapy Google, ale używasz ich głównie do wyznaczania trasy. Pokażę Ci, jak mam ułożone listy, skąd biorą się moje pinezki, ile z nich naprawdę odwiedzam i jak korzystam z Map Google offline w podróży, żeby nie zostać bez mapy w obcym mieście.
Pinezki według tego, do czego służą, nie według miast
Mam jedną mapę na cały świat i listy według rodzaju miejsca. Kilka z nich Mapy Google mają gotowych od początku: Ulubione, Chcę tam pojechać, Plany podróży i Miejsca oznaczone gwiazdką. Resztę założyłam sama:
- Nocleg
- Restauracja
- Sklep
- Parking
- Wypożyczalnia
- Stacja paliw
- Dworzec/przystanek
- Kantor
- Pralnia
- Nieczynne/niedostępne
Dla mnie ma to sens, bo zaznaczam bardzo konkretne miejsca w danej okolicy. Stację paliw najbliżej lotniska. Dobrze ocenianą i niezbyt drogą restaurację. Sklep spożywczy najbliżej noclegu albo po drodze do niego. Kantor z dobrymi opiniami. Kiedy jestem na miejscu, nie szukam tego od nowa - wystarczy spojrzeć na mapę.
Tak wygląda moja zakładka Zapisane. Liczby obok list mówią same za siebie: 366 restauracji i 393 miejsca w „Chcę tam pojechać". Nie, nie byłam we wszystkich. To miejsca, które może kiedyś odwiedzę.
Ikona zamiast koloru
Każdej liście, którą zakładam sama, nadaję ikonę: łóżko przy noclegach, talerz przy restauracjach, literę P przy parkingach, torby z zakupami przy sklepach. Na mapie nie widzę wtedy rzędu identycznych kropek, tylko od razu wiem, co jest czym.
Ikonę zmienisz w zakładce Zapisane: otwórz menu listy (trzy kropki), wybierz edycję i zmianę ikony. Gotowym listom od Google ikony zmienić się nie da. Jeśli pinezki z jakiejś listy nie pokazują się na mapie, w tym samym menu jest opcja wyświetlania listy na mapie.
Walencja na mojej mapie. Żółte gwiazdki to miejsca, które już widziałam, serca to ulubione, zielone flagi to „chcę tam pojechać", talerze to restauracje, torby to sklepy, a łóżko to nocleg.
Pinezka zmienia listę razem z moimi planami
To część systemu, którą lubię najbardziej. Pinezka nie stoi w miejscu, tylko wędruje między listami.
Zaczyna w „Chcę tam pojechać”. Kiedy wyjazd staje się konkretny, przenoszę ją do „Planów podróży”. Po powrocie trafia do miejsc oznaczonych gwiazdką, czyli tych, które widziałam. A jeśli okazało się, że miejsce jest zamknięte albo nie da się tam wejść, ląduje w „Nieczynne/niedostępne”. Przy kolejnym planowaniu widzę to od razu.
Z miejscami, do których nie dotarłam, robię jedno z dwóch: wracają do „Chcę tam pojechać”, na następny raz, albo je kasuję.
Skąd biorą się moje pinezki
Zapisuję miejsca w każdej chwili, nie tylko wtedy, gdy wyjazd jest już zaplanowany. Pomysły biorę przede wszystkim z przeczytanych książek, obejrzanych filmów i z relacji znajomych. Czasem z wiadomości ze świata, czasem z blogów, z Facebooka, Pinteresta albo Instagrama.
Najbardziej lubię pinezki z książek. Dobra książka potrafi wysłać w podróż. U mnie tak było ze Sztokholmem z serii Millennium Stiega Larssona, z Oslo z kryminałów Jo Nesbø o Harrym Hole i z Londynem z serii Roberta Galbraitha o Cormoranie Strike’u i Robin Ellacott.



Ile pinezek na miasto? Zawsze za dużo
Pinezek mam zawsze za dużo i wcale mi to nie przeszkadza, bo nie traktuję ich jak listy do odhaczenia. Odwiedzam tyle miejsc, ile mam ochotę: jedno główne na dzień, a reszta to „może”, w zależności od okoliczności. Jak wybieram ten jeden główny punkt, opisałam w tekście o tym, jak planuję dzień w podróży.
Pinezki z „może” zostają na mapie. Jeśli będę akurat obok, wiem, że coś ciekawego jest za rogiem.
Ten sam system działa także poza dużym miastem. Tu okolice Tromsø w Norwegii: miejsca, które widziałam, te, które czekają, nocleg i sklep po drodze.
Mapy Google offline w podróży: pobieram je w domu
Pinezki nic nie dadzą, jeśli mapa się nie otworzy. Dlatego przed każdym wyjazdem pobieram mapę okolicy offline, jeszcze w domu, przy swoim wifi.
Na iPhonie wygląda to tak:
- Wyszukaj miasto, do którego jedziesz.
- Dotknij jego nazwy na dole ekranu.
- Wybierz „Więcej”, potem „Pobierz mapę offline” i „Pobierz”.
Możesz też dotknąć swojego zdjęcia profilowego w prawym górnym rogu i wybrać „Mapy offline”, a potem „Wybierz własną mapę”. Wtedy sama zaznaczasz obszar. Na Androidzie kroki są bardzo podobne.
Trzy rzeczy, które warto wiedzieć, zanim zaufasz mapie offline (według pomocy Google, sprawdzone 15.10.2026):
- Bez internetu dostaniesz wskazówki dojazdu samochodem, ale nie transportem publicznym, rowerem ani pieszo.
- Trasa pokaże się tylko wtedy, gdy cała mieści się w pobranym obszarze. Lepiej pobrać trochę więcej niż samo centrum.
- Pobrane mapy wygasają. Gdy do końca zostaje 15 dni lub mniej, a telefon jest w wifi, aplikacja próbuje je zaktualizować sama.
A potem robię to, o czym pisałam w tekście o telefonie w podróży: wyłączam internet i sprawdzam, czy mapa naprawdę się otwiera.
Map Google używam głównie w miastach i przy przejazdach między miastami. Na szlakach lepiej sprawdzają się u mnie Mapy.com.
Na miejscu: trasa ułożona wcześniej, pinezki pod ręką
Trasę mam ułożoną jeszcze przed wyjazdem, w swojej aplikacji Inspirovia. Na miejscu pinezki pomagają mi dotrzeć tam, dokąd chcę. A po powrocie pomagają zaplanować następną podróż.
Tak wygląda dzień w drodze w Inspirovii: czwarty dzień wyjazdu pod Tromsø, trasa dookoła wyspy Kvaløya, 147 kilometrów samochodem.
Papierowych map nie używam, ale chętnie przeglądam turystyczne mapki z hotelu, te uproszczone, z narysowanymi atrakcjami.
Notatek do zapisanych miejsc jeszcze nie dopisuję, choć Mapy na to pozwalają. Zastanawiam się nad tym.
Od czego możesz zacząć
Jeśli w Twoich mapach jest dziś pusto, nie musisz od razu zakładać kilkunastu list. Przed najbliższym wyjazdem możesz sprawdzić trzy kroki:
- Zapisz nocleg i jedno miejsce, na które czekasz najbardziej, na gotowej liście „Chcę tam pojechać” albo „Plany podróży”.
- Załóż jedną własną listę, która przyda się na miejscu, na przykład „Sklep” albo „Restauracja”, i nadaj jej ikonę.
- Pobierz mapę okolicy offline i sprawdź ją z wyłączonym internetem.
Kolejne listy dołożysz wtedy, gdy zauważysz, że czegoś szukasz po raz drugi.
A ile list masz w swoich Mapach Google? Wystarczy jedna liczba na Facebooku. Jestem ciekawa, czy ktoś ma ich więcej niż ja.