Julita Orska
Deszczowa ulica w Porto: dwie rozmyte w ruchu postacie pod parasolami przechodzą po mokrym bruku, za nimi czerwony autobus i kolorowe kamienice

13 października 2026 · Podróżowanie po 50-tce

Co pakuję na jesienny wyjazd, gdy pogoda ma własne zdanie

Na jesienny wyjazd pakuję się tak, jakby miało padać, wiać i być zimno - nawet jeśli prognoza obiecuje słońce. Wtedy pogoda nie ma już czym mnie zaskoczyć. Na tydzień w mieście mieszczę się w walizce kabinowej: zamiast swetrów biorę warstwy, które szybko schną, do tego dwie pary butów, pelerynę i kilka drobiazgów, które robią więcej, niż zajmują miejsca.

Ten tekst jest dla Ciebie, jeśli wybierasz się jesienią na kilka dni do miasta i nie wiesz, czy pakować się na 18 stopni, czy na 7 i deszcz. Pokażę Ci, co spakować na jesienny wyjazd według mojej listy - z liczbami, z butami, z planem na deszcz i z jedną rzeczą, która ratuje każdą pogodę, choć w walizce jej nie znajdziesz.

Co spakować na jesienny wyjazd: moja zasada w jednym zdaniu

Zakładam, że będzie brzydko, i pakuję się tak, żeby mi to nie przeszkadzało.

Przed tygodniem w Porto w listopadzie sprawdziłam, czego można się tam spodziewać o tej porze roku. Pogoda mnie nie zaskoczyła - ale nie dlatego, że trafiłam na piękne dni. W walizce po prostu było miejsce na deszcz, wiatr i chłód. Tak robię zawsze, niezależnie od tego, co prognoza pokazuje tydzień przed wyjazdem.

Kałuża na kamiennym chodniku w Porto, w której odbija się wieża kościoła na tle szarego nieba

Druga rzecz, która bardzo ułatwia mi życie: nie układam walizki za każdym razem od nowa. Podróżuję często i nie chcę spędzać nad pakowaniem pół dnia, więc mam dwa stałe zestawy wyjazdowe - letni i jesienno-zimowy. Przed wyjazdem wybieram jeden z nich. Czasem coś dołożę, czasem wymienię rzecz, która się zniszczyła albo znosiła. I tyle.

Nie dobieram kolorów ani stylizacji. U mnie wygrywa wygoda i to, czy rzecz sprawdza się w drodze.

Moja jesienna walizka na tydzień

Tak wygląda mój jesienny zestaw na siedem dni. Z nim poleciałam do Porto, z samym bagażem podręcznym - walizką do kabiny samolotu.

  • jedna cienka bluza,
  • jeden polar,
  • jedna kurtka chroniąca przed deszczem i wiatrem,
  • dwie pary spodni turystycznych, szybkoschnących,
  • dwie pary getrów termicznych,
  • cienkie bluzki albo koszulki z krótkim rękawem - po jednej na dzień albo mniej i przepierka w trakcie,
  • bielizna i skarpety - tak samo, na każdy dzień albo z praniem po drodze,
  • dwie pary butów do chodzenia, klapki pod prysznic i trepki do pokoju,
  • peleryna z kapturem i mała składana parasolka,
  • buff, czyli chusta wielofunkcyjna,
  • cienki ręcznik szybkoschnący albo pareo.

Deszczowa ulica starego miasta w Asturii: kolorowe kamienice z oszklonymi balkonami, latarnie na ścianie i przechodnie pod parasolami

Warstwy: od koszulki do kurtki

Przy ciele noszę cienką bluzkę albo koszulkę z krótkim rękawem - to jedyna rzecz, którą zmieniam codziennie. Na nią cienka bluza, na bluzę polar. Kurtkę zakładam dopiero wtedy, gdy pada albo wieje. A kiedy robi się naprawdę zimno, pod spodnie idą getry termiczne.

Dzięki warstwom nie muszę rano zgadywać, jaki będzie dzień. Zdejmuję jedną, gdy wchodzę do ciepłej kawiarni, i zakładam ją z powrotem, gdy wychodzę na wiatr.

Polar zamiast swetra

Swetrów na wyjazdy nie zabieram. Są ciężkie, a kiedy zmokną, schną bardzo długo. Polar waży mniej i wysycha szybko, co w jesiennej podróży robi ogromną różnicę.

Spodnie turystyczne zamiast dżinsów

Biorę dwie pary spodni turystycznych, szybkoschnących. Dżinsów nie pakuję. Grubość spodni dobieram do pory roku i do miejsca, do którego jadę, a gdy i to za mało, ratują mnie getry termiczne pod spodem.

Jeśli nie chcę wieźć ubrań na każdy dzień, robię przepierkę w trakcie podróży. Wtedy szybkoschnące rzeczy pokazują, ile są warte.

Buty na jesienny wyjazd do miasta

Butów jedzie ze mną więcej, niż można by się spodziewać po małej walizce, ale każda para ma swoje zadanie.

  • Główne buty do chodzenia - wygodne, sportowe. W nich spędzam cały dzień w mieście.
  • Druga para, trochę lżejsza - na wypadek, gdyby główne zamokły.
  • Klapki pod prysznic.
  • Trepki do chodzenia po pokoju w hotelu albo w wynajętym mieszkaniu.

Kiedy jadę jesienią tam, gdzie wciąż jest ciepło, zamiast drugiej pary pełnych butów biorę sandały turystyczne. Nie eleganckie, tylko sportowe, z grubszą podeszwą i antypoślizgowym spodem.

Szeroka parkowa aleja w Kielcach jesienią, mokry chodnik zasypany żółtymi liśćmi, po bokach rzędy wysokich drzew

Samemu wybieraniu wygodnych butów poświęcę osobny tekst w listopadzie.

Deszcz: peleryna, kurtka czy parasol?

Wszystkie trzy, bo deszcz deszczowi nierówny. To, po co sięgam, zależy od tego, jak pada i czy wieje.

  • Mżawka albo drobny deszcz bez wiatru - kurtka z kapturem, czasem do tego mała, lekka parasolka. W taką pogodę spokojnie spaceruję dalej.
  • Leje i wieje - peleryna z kapturem. Moja jest na tyle obszerna, że mieści się pod nią także plecak. W takiej pogodzie już nie spaceruję, tylko idę prosto tam, dokąd zmierzam.
  • Ulewa - chowam się. Nie biegam po mieście z parasolem, bo przy dużym deszczu niewiele to daje.

Wąska, mokra od deszczu uliczka we Florencji między kamienicami z drewnianymi drzwiami, w oddali przechodzień pod czerwonym parasolem

Peleryna to zresztą rzecz, którą najczęściej przywożę nieużytą. Zdarza się, że przez cały wyjazd pada wyłącznie w nocy albo wtedy, gdy akurat siedzę w restauracji. Mimo to zawsze ją biorę - zajmuje tyle co nic, a gdy przyjdzie prawdziwy deszcz z wiatrem, nie mam czym jej zastąpić.

Julita w obszernej czerwonej pelerynie z kapturem stoi tyłem na skałach w Norwegii i patrzy w dolinę między ośnieżonymi górami, nad nią ciężkie chmury

A co robić w mieście, gdy pada cały dzień? Nie odwołuję planu, tylko zamieniam dni miejscami, a w deszczowy dzień oglądam ciekawą architekturę pod dachem: dworzec kolejowy, bibliotekę albo katedrę. Żeby było co zamieniać, planuję wyjazd na co najmniej trzy dni - tak rozpisałam jesienny city break w Katowicach, choć tam akurat przez cały pobyt była piękna pogoda.

Kiedy żadna peleryna nie pomoże

Jest jeszcze jeden rodzaj deszczu, o którym trudno pisać lekko. Coraz częściej zdarzają się gwałtowne, bardzo obfite ulewy, po których woda zalewa ulice i podtapia całe dzielnice. Na taki deszcz nie ma dobrego ubrania - nie pomoże ani peleryna, ani parasol. Pomaga tylko to, żeby wtedy nie wychodzić.

Dlatego w podróży śledzę prognozę i zwracam uwagę na ostrzeżenia pogodowe. Ostrzeżenia z całej Europy możesz sprawdzić w jednym miejscu, w serwisie Meteoalarm - działa także po polsku. Gdy na dany dzień jest alert przed ulewą, zmieniam plan i zostaję pod dachem. Zbyt często słychać, jak tragicznie potrafi się skończyć wyjście w taką pogodę.

Czego mi kiedyś zabrakło i co jedzie zawsze

Kiedyś na jesiennym wyjeździe zabrakło mi czapki i rękawiczek. Na taki wypadek mam dziś w walizce buff - i jeszcze jeden drobiazg, który robi więcej, niż zajmuje miejsca.

Buff, czyli chusta wielofunkcyjna. Zakładam go na szyję, gdy robi się chłodno, a na głowę, gdy zapomnę czapki.

Cienki ręcznik szybkoschnący albo pareo. Mogę na nim posiedzieć na plaży, wytrzeć się po kąpieli, gdy w hotelu zabraknie ręczników, a kiedy zrobi się chłodniej - okryć się nim jak szalem.

Mokry asfalt w Kielcach zasypany żółtymi i białymi liśćmi klonu

Rzecz, która ratuje każdą jesienną pogodę

Gdybym miała wskazać jedną rzecz, która ratuje jesienny wyjazd, nie byłaby to ani peleryna, ani polar. Najbardziej pomagają mi dystans i dobry humor - i plan awaryjny, czyli kilka miejsc, które można zwiedzać pod dachem.

Kiedy z góry wiem, dokąd pójdę, gdy zacznie lać, nie mam poczucia, że coś mi przepada. Deszcz zmienia kolejność dnia, a nie cały wyjazd.

Plac w Walencji po deszczu: mokry bruk, przechodnie, palmy i zabytkowa kamienica z kopułą pod różowym wieczornym niebem

Moja jesienna walizka w skrócie

  • Zakładam, że będzie padać, wiać i być zimno.
  • Warstwy: koszulka, cienka bluza, polar, kurtka. Bez swetrów.
  • Dwie pary spodni szybkoschnących i getry termiczne na chłód.
  • Dwie pary butów do chodzenia, klapki i trepki.
  • Kurtka z kapturem na mżawkę, peleryna na deszcz z wiatrem, mała parasolka.
  • Buff i cienki ręcznik albo pareo.
  • Ostrzeżenia pogodowe przed wyjściem i plan zwiedzania pod dachem.

Wszystko inne, co biorę na każdy wyjazd - dokumenty, telefon z ładowarką i drobiazgi, o których łatwo zapomnieć - znajdziesz na mojej liście 25 rzeczy przed wyjazdem.

A u Ciebie? Jaka jedna rzecz jedzie z Tobą jesienią zawsze? Napisz mi jednym słowem na mojej stronie na Facebooku - ciekawa jestem, czy ktoś przebije mój buff.